Z nadzieją na śnieg, kolejna grupa dzielnych śmiałków przyjechała w Bieszczady w poszukiwaniu prawdziwej przygody. Mimo wiosennej pogody ruszyliśmy w teren na quadach i terenówkami. Po trasie towarzyszyły nam żeremie bobrów i wilcze oczy wpatrzone w grupę zapaleńców walczących z „żywiołem”. Bawiliśmy się świetnie zamieniając śnieg na błoto, chodź liczyła się tak naprawdę atmosfera wspólnej wyprawy … A śnieg spadł ale na święta, więc z prawdziwym „Bieszczadnikiem” i szefem firmy w jednej osobie sprawdziliśmy na własnej skórze, kończąc naszą wyprawę świątecznym zwyczajem przy butelce zimnej…???